Dla ludzi piekarz darczyńca dla Urzędu Skarbowego oszust

Przed Sądem Rejonowym w...

fot. Flickr.com user "FotoDawg"

Przed Sądem Rejonowym w Legnicy zakończył się proces Waldemara Gronowskiego (61 lat), piekarza z Legnicy, który oddawał biednym niesprzedane pieczywo.

Niemal od początku swojej działalności pomaga Międzyparafialnej Stołówce Charytatywnej prowadzonej przez ks. Jana Mateusza Gacka. Chleb, który nie został sprzedany, trafiał nie na śmietnik, a do biednych i bezdomnych legniczan

W obronie pana Waldemara stanęli podopieczni stołówki charytatywnej na czele z ks. Janem Mateuszem Gackiem: „Myślę, że nie dopuścimy do tego, by piekarnia pana Gronowskiego została zamknięta. Codziennie do stołówki trafia nawet 100-200 chlebów. Biedni i bezdomni legniczanie codziennie oprócz zupy dostają nawet bochenek chleba. Mało tego, działalność tego piekarza ma szerszy zasięg. Nie tylko pomaga stołówce, ale w piekarni zatrudnia kilkanaście osób. Likwidując zakład, będzie musiał zwolnić ludzi i tym samym zwiększy się bezrobocie. Pozbawienie piekarza działalności pociąga za sobą wiele konsekwencji społecznych” – dodaje ks. Gacek.
Powstał nawet Społeczny Komitet Obrony Piekarza. W jego skład wchodzi 7 osób. Są to nie tylko klienci, okoliczni mieszkańcy, ale i ci, którzy dzięki darowanym bochenkom chleba mogli przeżyć kolejny dzień.

Oskarżyciel z Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu Cezary Zyskowski oraz legnicki prokurator Daniel Adamczyk nie mieli wątpliwości, że Gronowski naraził państwo na uszczuplenie dochodów z podatków. W jakiej wysokości – tego już sądowi nie przedstawili. Zażądali kary 10 tys. zł grzywny. To niewiele wobec blisko 200 tysięcy, które Gronowski ma oddać fiskusowi. Taka decyzja zapadła w lutym minionego roku przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.

- Oskarżenie nie dotyczy tylko jego działalności charytatywnej – przekonywał w mowie końcowej Zyskowski. – Chodzi o ukrywanie przed urzędem skarbowym rzeczywistej ilości wyprodukowanego i sprzedanego chleba. Mógł podarować 160 tys. bochenków, tylko nie ujął tego w żadnych dokumentach. Oskarżyciele przypomnieli, że pracownice Gronowskiego potwierdziły w sądzie, iż nie ewidencjonowały całości sprzedaży: wbijały na kasę fiskalną co 4-5 sprzedany bochenek. Pozostałe zapisywały na kartkach i oddawały je szefowi. Oskarżyciele uznali, że grzywna spełnia wymogi prewencji, a z powodu sytuacji materialnej oskarżonego można ją rozłożyć na raty.

Mecenas Piotr Rojek, obrońca Gronowskiego, zarzucił oskarżycielom, że ich argumenty są nieprawdziwe i nie odpowiadają rygorom procesu karnego.
- Przedstawiono w tym procesie trzy opinie biegłych, które są rozbieżne – przypominał mecenas. – W odczuciu społecznym Gronowski jest bohaterem, bo dawał chleb biednym. Jeżeli szuka się w nim przestępcy, to społeczeństwo tego nie zaakceptuje.

Obrońca zwrócił uwagę, że dzięki Waldemarowi Gronowskiemu zmieniono przepisy dotyczące darowizn. Piekarz z kolei przypomniał, że jego problemy zaczęły się w 2004 r., gdy został wyróżniony tytułem Filantropa Roku. – I wówczas ktoś mi powiedział, że mnie odstrzelą – mówił Gronowski. – UKS podszedł do tej sprawy bardzo emocjonalnie. Nigdy nie sprzedawałem pieczywa poza ewidencją. Nie chcę uchodzić za dobroczyńcę. Oddawanie chleba było dla mnie wygodnym punktem działalności. Nie chcę za to korony charytatywnej. Ale także nie chcę, by ktoś wciskał mi koronę cierniową. Sędzia Katarzyna Sobieska z uwagi na zawiłość sprawy ogłosi wyrok 2 września.

To właśnie ta sprawa przyczyniła się jednak do zmiany nonsensownych przepisów. Od 2009r. Darowizny artykułów spożywczych przekazywane przez producentów na działalność charytatywną są zwolnione z VAT.